"Aby zapobiec odbudowie francuskich sił zbrojnych, kanclerz gotów był zagrozić Francji wojną. Już w 1871 r. mówił do swych podwładnych, że gdy okaże się, iż Francja przygotowuje się do wojny, Niemcy nie mają ,,po co czekać", lecz przeciwnie — „trzeba będzie natychmiast uderzyć" u. Nie było oczywiście prawdą, że pokonana i wciąż jeszcze bezbronna Francja przygotowywała się do wojny, chodziło jedynie o to, że Bismarck chciał jej zadać cios prewencyjny. Rząd niemiecki nie pomijał żadnego pretekstu do wystąpień antyfrancuskich, a odwetowcy francuscy dostarczali mu tych pretekstów pod dostatkiem. W sierpniu 1873 r. biskup miasta Nancy wystąpił z „listem pasterskim", w którym wzywał wiernych do modłów o powrót Alzacji i Lotaryngii. Ponieważ do diecezji biskupa wchodziła również część Lotaryngii niemieckiej, list został odczytany z ambon kościelnych i opublikowany w prasie katolickiej na terytorium niemieckim. Bismarck postanowił wykorzystać ten fakt do dyplomatycznej ofensywy przeciwko zachodniemu sąsiadowi. Zażądał od rządu francuskiego represji wobec biskupa wzywającego nowych poddanych niemieckich do oderwania się od swego państwa. Ówczesny minister spraw zagranicznych Francji, książę de Broglie, zapewniał, że rząd bynajmniej nie popiera propagandy rewanżu, jednakże od represji przeciwko biskupowi postarał się uchylić. Pertraktacje przewlekały się. Kanclerz zmobilizował przeciw Francji prasę, która posłusznie podporządkowała się jego poleceniom, ponieważ Bismarck posiadał dla jej subwencjonowania specjalny fundusz, rozporządzał niemal bez kontroli sumami, które zostały skonfiskowane obalonej dynastii hanowerskiej. "
Tekst zaczerpnięty z "Historia dyplomacji 1871-1914" wyd. Książka i Wiedza; rok 1972
