"„Fundusz Welfów" był właśnie źródłem, z którego opłacano usługi tej „gadzinowej", tj. pełzającej prasy, jak ją nazywano w opozycyjnych wobec Bismarcka kołach. Z powodu wystąpienia biskupa francuskiego w prasie niemieckiej została podjęta zajadła kampania. Francję oskarżano o chęć odwetu, przygotowując tym samym opinię publiczną do represji i nawet wojny przeciwko niej. Prasa opłacana przez rząd niemiecki żądała podjęcia kroków represyjnych wobec Francji, rozpowszechniała insynuacje o klerykalnym spisku międzynarodowym, o porozumieniu francuskich kół rządzących z katolikami niemieckimi, znajdującymi się wówczas w stanie ostrego konfliktu z rządem, bowiem był to okres największego nasilenia tzw. „Kulturkampfu". W 1873 r. w Niemczech rozpoczął się ciężki kryzys gospodarczy. W kołach kapitalistycznych uważano zbrojenia i wojnę za środek do przezwyciężenia trudności ekonomicznych. „Żaden rząd nie będzie tak głupi — pisał Bismarck do ambasadora niemieckiego w Paryżu — aby pozostawiać przeciwnikowi wybór momentu rozpoczęcia wojny i oczekiwać chwili, która okaże się pomyślna dla wroga, skoro wbrew swym chęciom zmuszony będzie uważać wojnę za nieuniknioną. Niemiecki świat przemysłowy domaga się jasnego horyzontu politycznego. Jeszcze przed wojną 1870 r. deklarował niejednokrotnie, że rozpoczęcie wojny jest mniej zgubne aniżeli przeciągająca się bez końca groźba jej wybuchu" "
Tekst zaczerpnięty z "Historia dyplomacji 1871-1914" wyd. Książka i Wiedza; rok 1972
