"Z wojskowego punktu widzenia wojna z Francją w latach 1874— 1875 była niewątpliwie korzystna dla Niemiec, które dysponowały jeszcze większą przewagą militarną niż w czasie wojny francusko-pruskiej. W ciągu następnych lat sytuacja mogła się zmienić. Znacznie bardziej skomplikowana była dyplomatyczna strona zagadnienia. Chodziło bowiem o zapewnienie neutralności innych wielkich mocarstw i zlokalizowanie wojny, jak w 1870 r. Istotę sprawy trafnie wyraził ambasador angielski w Paryżu lord Lyons. Łatwo sterroryzować i zmiażdyć Francję" (to bully and to crush France) — pisał do swego rządu — „lecz czy można to zrobić, nie wywołując burzy w innych krajach?" 16 Rząd francuski zrozumiał niebezpieczeństwo. 26 grudnia 1873 r. jego ambasador Gontaut-Biron donosił z Berlina o wojowniczych wypowiedziach szefa sztabu generalnego Moltkego i wyraził przy tym obawę, że Niemcy przygotowują wojnę. Ambasador rosyjski w Berlinie Oubril uważał jednak, że jego francuski kolega właściwie nie w pełni zdaje sobie sprawę z grozy sytuacji. W raportach do Petersburga pisał o „nienawiści", którą kieruje się Bismarck w stosunkach z Francją. ,,Systematyczna opozycja — pisał Oubril — którą wobec niej uprawia, jest najlepszym tego dowodem. I trzeba przyznać, że może ona (tj. opozycja — W. Ch.) zaprowadzić bardzo daleko". Ambasador francuski „zaniepokojony jest sytuacją, ale nic zdaje sobie z niej sprawy. Uważa niezmiennie, że losy ustawy wojskowej — to główny bodziec politycznej działalności Bismarcka. Straci on tę iluzję z chwilą uchwalenia ustawy" "
Tekst zaczerpnięty z "Historia dyplomacji 1871-1914" wyd. Książka i Wiedza; rok 1972
